SZCZYPTA WIEDZY

O rafinacji olejów słów kilka

Ojej… Jaki brzydki kolor…!

To kolor nierafinowanego oleju z czarnej porzeczki. Zapach bliżej nieokreślony, po głębszym zastanowieniu i sugestii pochodzenia – troszkę przypomina czarną porzeczkę. Mam niekiedy nie lada zgryz, jak kolor surowca wpłynie na końcową barwę produktu, ale…

…ale kluczowym jest tu użyte wcześniej słowo „nierafinowany”.

Czym jest rafinacja oleju? W skrócie to oczyszczanie oleju w celu przedłużenia jego trwałości. Olej możemy oczyścić niemal ze wszystkiego: białek, chlorofilu, wapnia, żelaza… Czyli w efekcie możemy olej oczyścić ze smaku, zapachu i koloru. A wszystko to tylko i wyłącznie w celu przedłużenia jego trwałości.

To, co zostanie usunięte w wyniku rafinacji, zależy od tego, ile stopni rafinacji przejdzie dany olej. Ale, od początku:

Aby powstał olej jako taki, surowiec (np. pestki z czarnej porzeczki) najpierw poddawany jest tzw. kondycjonowaniu (tu surowiec się rozdrabnia, czasem praży), a tuż po tym poddawany jest wysokiemu ciśnieniu. Przy wysokim ciśnieniu rośnie temperatura przekraczając 140 st.C.

I mamy olej nierafinowany, choć już za sprawą wysokiej temperatury pozbawiony części białek i witamin oraz minerałów. Surowiec zazwyczaj nie jest do końca „wyciśnięty” i można z niego uzyskać dodatkowe 20% więcej oleju. W tym celu tłuszcz ekstrahuje się ropopochodnym rozpuszczalnikiem węglowodorowym, a następnie usuwa rozpuszczalnik destylując olej parą wodną. Tak między innymi powstaje olej z wytłoków oliwnych sprzedawany powszechnie jako oliwa pomace (smacznego!).

Oba oleje (i ten tłoczony pierwotnie z surowca i ten tłoczony z wytłoków) są nadal olejami nierafinowanymi. Sama zaś rafinacja przebiega kilkuetapowo:

Najpierw usuwane są fosfolipidy, białka, magnez, żelazo itp. Odbywa się to przy pomocy wysokiej temperatury oraz kwasów mineralnych i organicznych.

Następnie olej trzeba odkwasić, czyli usunąć wolne kwasy tłuszczowe. Odbywa się to przy pomocy roztworu wodorotlenku sodu, zwanego potocznie ługiem, czyli dokładnie tej samej substancji, której używa się przy produkcji mydła.

Kolejny stopień to pozbawienie oleju koloru. Do oleju dodawane są substancje absorbujące chlorofil, feofityny. Substancjami tymi może być ziemia okrzemkowa, ale także tlenek glinu (witamy Alzheimera). W tym momencie dochodzi do utlenienia tłuszczy i powstania tłuszczy trans (witamy nowotwory).

No i ostatni etap – usuwanie smaku i zapachu (no bo przecież na co komu smak?!). W tym celu olej poddawany jest destylacji w bardzo wysokiej temperaturze często bliskiej 300 st. C (i mamy jeszcze więcej tłuszczy trans!).

I jest! Niepachnący, niesmakujący, prawie bezbarwny i nic nie wnoszący sobą olej. Oj, przepraszam! Przecież ten olej może stać na półce wiele miesięcy, a nawet lat! A więc jest jakaś korzyść… jedyna…

Większość z powyższego (zwłaszcza w kontekście powstałych tłuszczy trans) ma niebanalne znaczenie przy wykorzystaniu olejów do celów spożywczych. A czy ma to także znaczenie przy kosmetykach?

Mając na uwadze ogrom substancji, których olej pozbawiany jest w procesie rafinacji, należy zastanowić się, co on wnosi do kosmetyku poza natłuszczeniem? Weźmy na przykład pokazany na zdjęciu olej z czarnej porzeczki: obok oleju z wiesiołka i ogórecznika, należy do wielkiej trójki olejów o bardzo wysokiej zawartości biologicznie czynnych NNKT, a szczególnie charakteryzujacego się specyficzną aktywnością biologiczną, kwasu gamma-linolenowego (GLA) - 15% - 20%. GLA przywraca zaburzona równowagę fizjologiczną skóry, wbudowuje się w ceramidy cementu międzykomórkowego, wzmacnia barierę lipidową naskórka, chroni skórę przed infekcjami, hamuje rozwój alergii i likwiduje stany zapalne, wspomaga także leczenie trądziku młodzieńczego. Pozbawiamy olej NNKT, oraz występujące w nim fitosterole o wysokiej użyteczności kosmetycznej – co taki olej ma uczynić naszej skórze? Jak ma zmniejszyć się trądzik po użyciu kosmetyku z tym olejem, gdy użyty do produkcji olej był rafinowany?

To tylko przykład jeden z wielu. Ale wystarczający dla mnie, aby w procesie tworzenia kosmetyków wykorzystywać wyłącznie oleje zimnotłoczone i nierafinowane. Mają krótką datę ważności? To nic! Zamawiam w małych ilościach (i często w lokalnych tłoczarniach), zużywam na bieżąco, a same kremy przecież także tworzone są częściej, ale w niewielkich partiach, a niejednokrotnie nawet na zamówienie J

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów